
W ostatnich 72 godzinach w Stanach Zjednoczonych doszło do istotnych zmian kadrowych na najwyższych szczeblach władzy. Najważniejszym posunięciem było odwołanie prokurator generalnej Pam Bondi, kierującej Departamentem Sprawiedliwości. Według mediów powodem były utrata zaufania prezydenta oraz niezadowolenie z jej działań, m.in. w kontekście sprawy dokumentów Jeffreya Epsteina i niewystarczającej skuteczności w realizacji politycznych priorytetów.
Równocześnie ze stanowiska odwołano szefa sztabu armii USA, gen. Randy’ego George’a. Komentatorzy wskazują, że może to być część szerszych przetasowań kadrowych oraz próba wzmocnienia kontroli nad kluczowymi instytucjami państwa.
Te decyzje — zwłaszcza w kontekście poważnej porażki Donalda Trumpa, jaką stanowi niepowodzenie w polityce wobec Iranu, zarówno w wymiarze symbolicznym, jak i materialnym — można interpretować jako rodzaj politycznej ofiary przebłagalnej, historycznie określanej mianem kozła ofiarnego.
Pierwotne religijne znaczenie ofiary przebłagalnej polegało na symbolicznym oczyszczeniu wspólnoty z win i napięć poprzez przeniesienie ich na jedną istotę. W Księdze Kapłańskiej podczas Jom Kipur kozioł „przyjmował” grzechy ludu i był wypędzany na pustynię. W świecie greckim podobną funkcję pełnił tzw. pharmakos (φαρμακός) – człowiek wykluczany lub składany w ofierze w czasie kryzysu społecznego, aby przywrócić równowagę wspólnoty.
Mechanizm ten został przeniesiony na grunt polityczny. Przykładem jest los Temistoklesa w Atenach – mimo wcześniejszych zasług został wygnany, stając się symbolicznym „kozłem ofiarnym” napięć politycznych, które wymagały rozładowania poprzez wskazanie jednostki winnej.
Można zatem przypuszczać, że tak radykalne decyzje, jak odwołanie kluczowych osób w państwie, pełnią rolę kozłów ofiarnych, które mają przejąć winę i odwrócić uwagę społeczeństwa amerykańskiego od porażki samego Trumpa w wojnie z Iranem.
Niektóre amerykańskie media sugerują jednak, że obserwowane posunięcia są elementem szerszej strategii konsolidacji władzy i wzmocnienia kontroli nad kluczowymi instytucjami państwa. Niektóre źródła wskazują, że mogą nastąpić kolejne dymisje, obejmujące zarówno administrację cywilną, jak i struktury bezpieczeństwa.
Obecna sytuacja interpretowana jest przez analityków jako moment przełomowy, który może znacząco wpłynąć na funkcjonowanie amerykańskiego systemu politycznego w nadchodzących miesiącach. Najbliższe dni, a najpóźniej tygodnie, pokażą, czy działania te mają na celu jedynie przykrycie faktycznej porażki w polityce wobec Iranu, czy też — mówiąc językiem Naomi Klein — wykorzystanie ogólnego zamętu/szoku w państwie w celu jeszcze większego scentralizowania władzy w rękach prezydenta.
Innymi słowy, być może Donald Trump dąży do przeprowadzenia radykalnych zmian politycznych, które w normalnym procesie legislacyjnym nie miałyby szans powodzenia. Nie należy zapominać, że już wcześniej był blisko podobnych działań — mam tu na myśli wydarzenia na Kapitolu z 6 stycznia 2021 roku — z których ostatecznie się wycofał. Tym razem jednak może mu nie zabraknąć odwagi, aby je przeprowadzić — niezależnie od tego, co „cesarz” Trump zamierza.