Chyba nie tylko studenci historii słyszeli łacińską sentencję historia magistra vitae est — historia jest nauczycielką życia. Jednak doświadczenie życiowe pokazuje, że historia nie uczy, że ludzie rzadko wyciągają z niej wnioski. Niezależnie jednak od tego chciałbym, odnosząc się do wojny w Iranie, odwołać się właśnie do historii świata antycznego.
Robienie takich ahistorycznych analogii zawsze obarczone jest ryzykiem błędu. Niemniej jednak dostrzegam pewne podobieństwa między sytuacją, w jakiej znalazł się Oktawian August, a sytuacją Donalda Trumpa.

Oktawian August planował podbić Germanię. Wysłał tam znaczny korpus ekspedycyjny — jeśli pamięć mnie nie myli, w postaci trzech legionów. Dowodził nimi Kwintyliusz Warus. Niestety w 9 roku naszej ery wojska rzymskie poniosły sromotną klęskę. Zostały wciągnięte w zasadzkę w Lesie Teutoburskim i niemal doszczętnie wybite.
Był to ogromny szok dla dotąd niemal zawsze zwycięskiej armii rzymskiej. Klęska była tym bardziej dotkliwa, że Rzymianie utracili tzw. orły legionowe, czyli symbole legionów, których utrata była wielkim dyshonorem.
Kiedy cesarz otrząsnął się po klęsce, podjęto działania odwetowe. Kluczową rolę odegrali Tyberiusz oraz Germanik. Ten drugi przeprowadził w latach 14–16 n.e. kilka wypraw w głąb Germanii, staczając szereg potyczek i odnosząc pewne sukcesy, w tym odzyskując część utraconych orłów legionowych.
Mimo to Rzymianie nie zdecydowali się na trwałe zajęcie tych terenów. Utrzymano linię Renu jako granicę imperium, a marzenie o podboju Germanii zostało porzucone.
Działania Germanika miały więc w dużej mierze charakter symboliczny: nie podbił Germanii, ale odzyskał orły legionowe – symbole zwycięskiego Rzymu! W ten sposób przywróciły prestiż Rzymu i pozwoliły „zamknąć” traumę po klęsce Warusa, ale w rzeczywistości nie doprowadziły do strategicznego zwycięstwa.
W tej chwili dla Trumpa nie jest najważniejsze, czy odniesie realne zwycięstwo w konflikcie z Iranem. Można przypuszczać, że chodzi raczej o wyjście z tej sytuacji z twarzą — o osiągnięcie zwycięstwa w sensie symbolicznym – „ o odzyskanie orłów legionowych”.
Nawet jeśli doszłoby do jakiegoś większego uderzenia, w tym lądowego, mogłoby ono mieć przede wszystkim znaczenie demonstracyjne, służące stworzeniu wrażenia rozstrzygnięcia konfliktu.
Podsumowując, można by sparafrazować myśl Tacyta o Tyberiuszu – że tak jak Tybieriusz w bitwach był chwiejny, a w wojnie niezwyciężony, tak Donald Trump w bitwie był zwycięski, lecz w wojnie zwyciężony. A w każdym razie tak to na razie wygląda.